Archiwum dla Grudzień 2011

Nie było wódki w Wódce

Mieszkaniec Wódki zatruł się metanolem. Wypił w garażu płyn do chłodnic lub do mycia szyb samochodowych, bo koledzy powiedzieli mu, że będzie miał fajny odlot. Musiał spożyć co najmniej litr skażonej substancji.

Wódczanin z 7 promilami alkoholu we krwi trafił na Oddział Toksykologii łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy. To rekordowa dawka, jaką tam odnotowano (dotychczas najwyższa wynosiła ok. 4 promili).

– Mężczyzna spożył zabójczą dawkę metanolu, ale nie zdążył się on jeszcze rozłożyć w organizmie. Nie doszło do kwasicy metabolicznej, która uszkadza najważniejsze organy, a zwłaszcza mózg i narząd wzroku w najlepszym przypadku doprowadzając do ślepoty – mówi dr Jacek Rzepecki z Oddziału Toksykologii IMP.

Większość pacjentów zatrutych metanolem umiera.

Przez ile godzin pacjent musiał być podłączony do sztucznej nerki i dializowany? Czytaj w Expressie Ilustrowanym

Pomyśl o głazie

Specjaliści zastanawiają się, co zrobić z głazem znalezionym na budowie. Osoby, które nie są specjalistami, nie zastanawiają się nad tym.

Na budowie metra na Próżnej robotnicy odkryli głaz narzutowy. Teraz specjaliści zastanawiają się, co z nim zrobić.

 

(tekst artykułu pochodzi
z gorących stron Życia Warszawy)

 

 

Łeba wysyła sygnał w kosmos

Po aktualizacji Google Maps na dachu budynku w Łebie widać wielką swastykę. Fragment satelitarnej mapy umieścił w serwisie Wykop.pl internauta Murzyn-uciekający-po-lesie.

W komentarzach sugerowano, że ukrywa się tam Hitler z Ewą Braun, inni przekonują, że budynek ze swastyką może być barakiem Kriegsmarine, a żołnierze trenują podwodnymi kajakami na Jeziorze Łebskim.

Jak ustaliliśmy, budynek, na którego dachu znajduje się biała swastyka, jest jednym z domków letniskowych należących do założonego w 1961 roku ośrodka profilaktyki zdrowotnej „Górnik” przy ulicy Nadmorskiej w Łebie.

Każdy domek składa się z czterech kwadratowych pomieszczeń, które na dachu połączone są stalową konstrukcją. Taka szachownica może wyglądać jak swastyka jeśli stalowe elementy zostały podświetlone przez odbite światło słoneczne podczas robienia zdjęcia.

– Rzeczywiście, nasz ośrodek z powietrza wygląda dosyć kontrowersyjnie – mówią w łebskim „Górniku.”

Jak ośrodek zlikwiduje swastyki? Czytaj w Głosie Pomorza.

Jedna komórka dla trzech zastępów

Pożar (przykład). Fot. Fir0002

Drewniana komórka paliła się na Bałutach w Łodzi. Z płomieniami walczyły trzy zastępy strażaków. Ugasili śmieci, zgromadzone w komórce. Nie wiadomo, czy to z niej ktoś zadzwonił po strażaków.

O pożarze komórki pierwszy doniósł Express Ilustrowany.

Auto przepełnione dzieckiem

Smart. Fot. Dennis Mojado

To nasz syn – zgodnie stwierdziło jadące smartem małżeństwo warszawiaków, gdy pod Zakroczymem zatrzymała ich policja i znalazła w bagażniku ośmioletniego chłopca. O prze­peł­nie­niu au­ta po­in­for­mo­wa­li funkcjonariuszy in­ni kie­row­cy. Po­da­li też nu­me­ry pojazdu oraz kie­ru­nek jaz­dy.

Czy rodzice zostali ukarani? Czytaj w Życiu Warszawy

Doszedł do placu, nie dotarł do hal

Bacę z Trybsza, który uciekł ze szpitala w Nowym Targu, goprowcy znaleźli pod Kokoszkowem, choć spodziewali się, że pójdzie pod Kowaniec.

Więcej w Gazecie Krakowskiej

Dziennikarze pożerają autorytety

Marcelina Szumer: – Gdy słyszę „etyka dziennikarska” myślę: nieautoryzowanie wypowiedzi, budzący wątpliwości sposób zdobywania materiałów, naginanie prawdy. A co z zapraszaniem przez dziennikarzy innych dziennikarzy jako ekspertów? W ten sposób komentarze stają się coraz bardziej powierzchowne. Czy to też nieetyczne?

fot. Radosław Cetra

Profesor Magdalena Środa: – Nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka, to złożony problem. Pewne zachowania dziennikarzy są rzeczywiście sprzeczne z uznanymi – nawet przez samo środowisko – postulatami etyki, inne wynikają z obniżenia standardów zawodowych, jeszcze inne z przemian w obrębie kultury masowej i zapotrzebowania zarówno na tabloidy, jak i na dziennikarskich celebrytów.

Co jest gorsze?

– Ktoś, kto nie autoryzuje wywiadu lub tekstu, postępuje w niezgodzie z jedną z najważniejszych norm etycznych, obniża tym samym zaufanie i do siebie, do pisma i do zawodu. Ktoś kto nie przygotowuje się do wywiadu jest po prostu złym dziennikarzem, choć nie zawsze oznacza to, że jest „niemoralny” czy nieskuteczny. Bywa, że nieprzygotowane wywiady wypadają czasem lepiej i oryginalniej, niż te dobrze przygotowane…

A gdzie kończy się warsztat pracy dziennikarza, a zaczyna wymądrzanie, gwiazdorzenie?

– Wymądrzanie się wynika z nowej funkcji dziennikarstwa jaką jest władza medialno-polityczna. Media pomału stają się już nie czwartą, a pierwszą władzą. Dziennikarz często występujący w telewizji i będący jakimś tam autorytetem w zakresie informacji medialnej, uważa się za autorytet w każdej innej dziedzinie, nawet za polityczny czy moralny.

Choć niekoniecznie nim jest.

– To zjawisko można nazwać „pożeraniem Czytaj dalej »

Pień obity natchnieniem

Na pracowicie nabity kapslami pień natknął się w lesie czytelnik. Fotografie wysłane przez niego na gorącą linię lokalnej gazety podzieliły internatów.

Zastanawiają się, kto chciał spędzić czas na tak żmudnej robocie? Może to czyścioch, który pieczołowicie pozbierał kapsle ciśnięte między drzewa? Może artysta, który w głębi lasu dał upust natchnieniu?

Większość jest zgodna: pień obity kapslami może się podobać (choć redakcji Kuriera nie przypadł do gustu). Niektórzy martwią się, że kapsle wkrótce zardzewieją.

O pniu w kapslach pierwszy doniósł Kurier Szczeciński.

Spełnij marzenie zanim cię aresztują

Zawsze chciałem pracować w ABW. Spełniałem swoje marzenie – przyznał 23-letni Michał K. aresztowany w Zgierzu (łódzkie). Mężczyzna od 2007 roku podawał się za funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Jako „agent” zatrzymał osobę podejrzewaną o jazdę rowerem po pijanemu i przekazał ją policji. W jednym ze sklepów – posługując się fałszywą legitymacją – zatrzymał Czytaj dalej »

Pulitzer dla dziennikarzy – tylko cyfrowo

Dziennikarskie nagrody Pulitzera przenoszą się do internetu – zgłoszenia będą przyjmowane tylko w formie cyfrowej. Zmiany obowiązują od najbliższego konkursu, który rozstrzygnięty zostanie na początku 2012 roku. Dotąd zgłoszenia amerykańskich dziennikarzy i fotografów często przypominały papierowe albumy – formę niezmienioną od 95 lat istnienia nagrody.
Nowy system ma ułatwić zarządzanie pracami oraz ich ocenę przez jury, bowiem co roku wpływało średnio około 1,1 tysiąca zgłoszeń. Dziennikarskie teksty, zdjęcia, grafiki oraz wideo mają być przesyłane poprzez stronę www.pulitzer.org. Nowy system nie obejmuje jednak Pulitzerów za książki, sztuki oraz muzykę.
Czytaj więcej na www.poynter.org