Archiwum dla Styczeń 2012

Medialne stosunki Magdy M.

Kliknęłam, gdy na gazeta.pl zobaczyłam link do artykułu o Magdzie M. Spodziewałam się, że przeczytam coś na temat wznowienia telewizyjnego hitu o dobrodusznej prawniczce.

I było o Tvn, ale inaczej, niż się spodziewałam. Kolega po fachu, dziennikarz Polsatu News Klaudiusz Slezak, opisywał swą wstrząsającą przygodę z Magdą M. Nie prawniczką bynajmniej, lecz oszustką.

Atrakcyjna dziewczyna zaprosiła Slezaka do znajomych na Facebooku twierdząc, że pracuje w Tvn. Wśród znajomych miała wyłącznie dziennikarzy różnych mediów. Slezak zaproszenie przyjął, długo korespondował z koleżanką, choć nie widział jej na własne oczy. Nabrał podejrzeń, gdy po raz kolejny wykręciła od spotkania. Przeprowadził dziennikarskie śledztwo, którego wynikami pochwalił się w artykule. Efekt: Magda. M nie istnieje. To „fake” – fałszywka. Wstrząsające!  Do tego stopnia, że dziennikarze zaczęli spekulować – w komentarzach pod tekstem, na Twitterze i na blogach – czy Magda to aby nie agent Tomek w facebookowej spódnicy, służby usiłujące przeniknąć środowisko dziennikarskie, by poznać panujące w mediach stosunki (Klaudiusz S. i Magda M. dużo o tym rozmawiali).

Ja też jestem wstrząśnięta, ale Czytaj dalej »

Krew na żółtym serze

W Łodzi 36-letnia kobieta skaleczyła się w palec podczas krojenia żółtego sera. Uszkodziła ścięgno mięśnia zginacza trzeciego palca prawej ręki. Czym kroiła ser? Czytaj w Expressie Ilustrowanym.

Niechciany prezent pod choinkę?

Matka z córką wpuściły cztery szczury do supermarketu w Lublinie. Po wejściu do sklepu kobiety uwolniły gryzonie z przyniesionego tekturowego pudełka i zwierzęta rozbiegły się między półkami.

Pijane klientki – jak się okazało matkę z córką – ujęła ochrona i przekazała policji, szczury zaś zostały wyłapane przez pracowników.

Sprawczynie odpowiedzą przed sądem. Za co dokładnie? Czytaj w Dzienniku Wschodnim.

Człowiek bez dziur w skarpetach

Pan Krzysztof cały rok chodzi w sandałach, bez skarpet. – Nie zimno mi w nogi, choć mało kto w to wierzy – opowiada.

51-letni łodzianin Krzysztof Świnoga w poprzednich sandałach chodził 10 miesięcy. Musiał kupić nowe, co w styczniu nie jest łatwe – obuwie trzeba było zamówić i czekać cały tydzień.

– Od ćwierć wieku to pierwszy klient, który kupuje sandały w środku zimy i maszeruje z gołymi stopami – mówi Eugeniusz Radwański ze sklepu obuwniczego na Górniaku.

Jak często pan Krzysztof się przeziębia? Czytaj w Expressie Ilustrowanym.

Czy te oczy mogły kłamać? Ależ tak.

Złodzieje chyba ją zahipnotyzowali – podejrzewa policja zdziwiona, że 49-latka z Siemienia tak posłusznie wykonywała polecenia oszustów.
Do mieszkanki Siemienia przyszła około 55-letnia kobieta. Powiedziała, że jest pracownicą sanktuarium w Licheniu i że zajmuje się wypłatą dotacji unijnych dla osób, które w przeszłości wpłacały datki na budowę sanktuarium. – Dodała, że gdyby gospodyni miała jakieś inne pieniądze, wypłata dotacji byłaby większa. 49-latka oznajmiła, że posiada pieniądze w banku – relacjonuje Andrzej Kot z parczewskiej policji.
Pojechała z kobietą i towarzyszącym jej mężczyzną do banku, wypłaciła ponad 10 tysięcy złotych, po czym oddała je podejrzanej parze. Po pół godzinie zorientowała się, że wszystko było kłamstwem.
– Będziemy ustalać, czy nie była poddana hipnozie, gdyż jej działanie było zdumiewająco nieracjonalne – zapowiada Andrzej Kot.
Więcej w Dzienniku Wschodnim.

Gabinet nie poinformował urzędu

Urzędnicy podarowali dwa tysiące złotych nie tym bliźniakom, którym należał się prezent.

Eliza Świątek i jej mąż Michał Hudzik zdziwili się niezmiernie, gdy przeczytali, że pierwsze w Małopolsce bliźnięta urodzone w roku 2012 przyszły na świat 4 stycznia w krakowskim Szpitalu Ujastek. Ich zdziwienie jest całkiem słuszne, bo pani Eliza urodziła dwójkę dzieci dwa dni wcześniej, czyli 2 stycznia, w Szpitalu Uniwersyteckim.

Urząd Marszałkowski jednak o tym nie wiedział. Uznał, że bliźniaki z Ujastka urodziły się najwcześniej i uroczyście obdarował malców i ich rodzinę wyprawką, czyli kwotą dwóch tysięcy złotych.

Pracownicy Szpitala Uniwersyteckiego także są zaskoczeni. – 30 grudnia otrzymaliśmy pismo z Urzędu Marszałkowskiego, by zgłaszać urodziny bliźniąt. Pismo trafiło od razu do gabinetu ordynatora oddziału ginekologicznego. Nie mam pojęcia, dlaczego urząd nie został poinformowany o narodzinach dzieci – dziwi się Anna Niedźwiedzka, rzeczniczka szpitala.

Kto zapłaci za wyprawkę dla bliźniaków z 2 stycznia – urząd, czy szpital? Czytaj w Gazecie Krakowskiej.

Szmata do kominka

Znany bloger oburzył się na dziennikarzy i teraz – po małpie w czerwonym – mamy hienę w czerwonym. Hieną jest podobno operator TVN24, który zostawił włączoną kamerę, gdy Mikołaj Przybył, wojskowy prokurator z Poznania, poprosił dziennikarzy o chwilowe wyjście z konferencji prasowej. Następnie prokurator postrzelił się w głowę. Są też szmaty – dziennikarze, kamerzyści i fotoreporterzy, którzy wbiegli do pokoju. I zajęli się swoją pracą.

Są szmatami, bo jakoby wszyscy powinni pomagać rannemu (a zajęło się nim – o zgrozo – tylko dwóch). Jak kilkanaście osób ma jednocześnie pomagać jednej osobie? Co konkretnie mieliby robić? Niech krytycy rozpiszą role. Ale niech pamiętają, że Czytaj dalej »

Jedna nominacja za dużo, jeden wstyd za mało

Chlipiący prezenterzy oraz rozemocjonowane prezenterki licytujące się z kolegami, kto bardziej płakał, kto zemdlał, kto miał trudniej – jak dziś pamiętam materiał wyemitowany w TVN24. Stacja przygotowała wspomnieniowy reportaż w związku z katastrofą smoleńską. Nie, nie o wdowach i wdowcach, nie o osieroconych dzieciach, nie o szczątkach tupolewa. O samej sobie.

Oglądałam to autopromocyjne dzieło i czułam niesmak. Do końca dotrwałam z trudem i chyba tylko ze względów zawodowych, bo przecież nie w nadziei, że może pod koniec nie będzie tak żenująco. Podobne odczucia mieli znajomi dziennikarze, którzy oglądali ten program. Znajomi nie-dziennikarze zresztą też. Wszyscy mieliśmy poczucie, że coś tu jest nie tak, że robienie programu o tym, jak Czytaj dalej »