Archiwum dla Luty 2012

Gorący mikrofon

Pomruki i westchnienia kochających się mężczyzn przez kilka minut nakładały się na muzykę i reklamy w brytyjskim radiu Jazz FM. „To zachowanie niedopuszczalne w studiu” – oceniła stacja i wszczęła wewnętrzne śledztwo, by znaleźć harcowników. Zdarzenie miało miejsce w sobotę 18 lutego około godziny 19.15.

Kontrowersyjny fragment programu (tylko dla dorosłych)

Więcej czytaj w The Guardian

Własne dochodzenie, po otrzymaniu trzech skarg od słuchaczy, prowadzi brytyjskie Office of Communications (Ofcom), które z ramienia państwa nadzoruje rynek mediów i telekomunikacji.

Uwięziona przez aparat

Byłam przerażona – opowiada kobieta, której pierś na pół godziny zaklinowała się w mammografie. – Nie wiedziałam, jak się zachować, a ściśnięta pierś bolała – wspomina 60-latka z Górnej, która na badanie przyjechała do łódzkiej poradni. – Martwiłam się, aby coś nieprzewidzianego i gorszego mi się nie stało. Obsługa sobie w końcu poradziła.
Profesor Zbigniew Morawiec, wojewódzki konsultant ds. chirurgii onkologicznej, mówi, że nigdy dotąd nie słyszał o podobnym przypadku. – Pacjentka miała niesamowitego pecha – uważa profesor.

O uwięzionej donieśli reporterzy Expressu Ilustrowanego

Następca goni poprzednika

Ponad trzy miliony egzemplarzy nowego tabloidu Sun on Sunday sprzedano w Wielkiej Brytanii w niedzielę 26 lutego. „Podziękowania dla wszystkich czytelników i reklamodawców. Przykro nam, jeśli nie zdążyłeś kupić – będzie więcej następnym razem” – cieszył się na Twitterze Rupert Murdoch, właściciel koncernu News Corporation, z 3,26 milionów sprzedanych sztuk SoS. Ostatnio większym powodzeniem cieszył się w 2007 roku tylko jeden z numerów News of the Word – poprzednik Sun on Sunday, zamknięty w zeszłym roku z powodu skandalu podsłuchowego.

Czytaj więcej w The Guardian

Zalew niesprawdzonych wiadomości

Nadmiar informacji z Syrii bywa kłopotliwy, bo gdy reporterom trudno jest dotrzeć na miejsce wydarzeń, redakcje światowych mediów korzystają z materiałów dostępnych w internecie. Świadkowie umieszczają je na Youtube, Facebooku, Twitterze i innych stronach. Pracownicy samej Agence France-Presse oglądają dziennie 60-100 nowych filmów z Syrii. Najciekawsze materiały trzeba przejrzeć, by upewnić się, że są autentyczne (patrz zaznaczony dopisek na fotografii obok). Następnie redakcja musi odnaleźć twórcę i skontaktować się z nim, by potwierdzić autorstwo. Media chcą uniknąć wpadki Reutersa, który 8 maja zeszłego roku rozesłał wideo mające przedstawiać syryjskie siły bezpieczeństwa walczące z protestującymi. Kilka godzin później agencja przepraszała: film nakręcono w Libanie w 2008 roku.

O zalewie informacji do sprawdzenia – w Columbia Journalism Review

Dziennikarz ma za mało rąk

Pracownicy mediów pracują tygodniowo o 7,4 godziny dłużej niż wynika to z ich kontraktów – sprawdził brytyjski Trades Union Congress. W zestawieniu związkowców dziennikarze są na czwartym miejscu – więcej pracują nauczyciele, bankierzy i pracownicy służby zdrowia. Dziennikarze pracują za dużo głównie z powodu redukcji zatrudnienia, a więc braku rąk do pracy.

Czytaj więcej na stronie TUC

Najlepsi w eterze

Informacyjnym kanałem roku jest Al Jazeera English – uznało brytyjskie Royal Television Society. Stacja została doceniona za relacje z Arabskiej Wiosny, szczególnie za transmisje z kairskiego placu Tahrir oraz za informacje na temat śmierci Kadafiego. Jeden z programów tej stacji – The Stream – nagrodzono za innowacyjność, opiera się bowiem na kontaktach przez social media oraz na rozmowach przez Skype. Telewizja Sky News dostała nagrodę za wiadomości krajowe (relacje z zamieszek w Wielkiej Brytanii) oraz zagraniczne (powstanie w Libii), zaś Alex Crawford z tej stacji została dziennikarką roku.
Kto jeszcze został nagrodzony – czytaj tutaj
Kim jest Alex Crawford

Zmruż oko patrząc na rzecznika

Przyznaję, że gdy pracowałam w dzienniku, co drugi dzień pisząc o żłobkach, przedszkolach, szkołach i pierwszakach, miewałam tego serdecznie dość. Teraz, gdy o edukacji piszą inni, czytam ich teksty z przyjemnością. Zwłaszcza jeśli są krótkie, treściwie i pozbawione wycieczek personalnych.

Dlatego zdziwił mnie artykuł w jednym z dzienników, w którym autorki piętnują Grzegorza Żurawskiego, rzecznika Ministerstwa Edukacji Narodowej, za to, że prowadząc zajęcia z public relations w pewnej szkole wyższej, uczy oszukiwania.

Bo mówi na przykład, że PR-owcy mają czasem zadanie odwrócić uwagę mediów od jakiejś sprawy i skierować ją na inną albo, że nieraz trzeba zgrabnie udzielić odpowiedzi wymijającej. To właśnie, zdaniem autorek, ma być owo oszukiwanie odbiorców.

Nie rozumiem oburzenia na fakt, że rzecznik MEN edukując nie czaruje misją lub powołaniem. Rzucanie górnolotnych haseł, mijających się z praktyką pracy, a nawet z ideą istnienia PR w ogóle – to dopiero byłoby oburzające i nieprawdziwe. Przecież patrząc na rzecznika zawsze trzeba czujnie zmrużyć oko.

Jednak zdaniem autorek uwagi Żurawskiego są „dowodem na nihilistyczne podejście do informowania”. To prawda, że trikami pr-owskimi już kilka razy wywiódł dziennikarzy w pole. Ale pretensję o to, że my – dziennikarze – daliśmy się nabrać, możemy mieć tylko do siebie.

Marcelina Szumer

Slipy to nie strój dla prezydenta

Podawał się za Putina, ale miał na sobie tylko slipki, więc nietrudno było zauważyć, że kłamie. Zwłaszcza że przed supermarketem w Głogowie pojawił się już o 4:3o rano. Zsiniały z zimna mężczyzna chciał w samych majtkach zrobić zakupy w zamkniętym sklepie. Nic dziwnego, że zainteresowała się nim ochrona. Wezwanym policjantom nie chciał ujawnić tożsamości, aż w końcu oznajmił, że jest Władimirem Putinem, prezydentem Rosji. Funkcjonariusze byli na tyle czujni, że nie dali mu wiary. Zwłaszcza że rzekomy prezydent śmierdział alkoholem. Przewieziono go do izby wytrzeźwień, a następnie do szpitala na obserwację psychiatryczną. Ustalono też prawdziwe personalia mężczyzny, które nie były zbieżne z podanymi przez niego pod sklepem. Funkcja też się nie zgadzała – 21 lutego Putin jest premierem Rosji, nie prezydentem.

O zdarzeniu napisała Gazeta Lubuska.

Ze zdjęciem, ale bez etyki

Ciało Kadafiego najchętniej pokazywały portale informacyjne – wynika z badań naukowców z uniwersytetu w Zurichu. Badacze sprawdzili 40 źródeł – szwajcarskie media drukowane, internet, telewizję. W sumie 365 materiałów. Jako najbardziej etyczne oceniano te, w których nie użyto fotografii martwego dyktatora, a najmniej te, w których ciało Kadafiego otwierało materiał. Najlepiej wypadły media drukowane (część poprzestała na zdjęciach archiwalnych oraz fotografiach powstańców), następnie telewizja, najgorzej internet.

Tu czytaj o badaniach

Może zarobi też na mapę?

Do Łodzi przyjechał z Warszawy gitarzysta, który niespecjalnie potrafi grać na gitarze (instrumentowi zresztą brakuje jednej z sześciu strun). Młodzieniec liczy na datki, bo chce zarobić na wyjazd nad morze. Nie wiadomo jednak, dlaczego z Warszawy nie pojechał na przykład do Torunia lub Bydgoszczy. Strażnicy miejscy ukarali go mandatem za zaśmiecania miasta.

Gitarzystę zauważył reporter Expressu Ilustrowanego.