Rottweiler pogonił Pudelka

Portal Pudelek zajął się ACTA i to niestety na poważnie. Gdyby jak zwykle, pudelkowo, opisał, w co był ubrany premier, gdy tłumaczył się internautom albo gdyby zaprezentował galerię zdjęć ukazujących radość ministrów ze schwytania użytkowników w światową sieć ustaleń!

Ale nie. Jest poważny tekst o poważnej sprawie i o tym, że Pudelek poczuł potrzebę obwąchania czegoś więcej, niż pupa Dody. Znacznie więcej! Portal poucza, że poważne media całkowicie zawiodły nie pisząc (bądź kłamiąc) o ACTA.

To jeszcze nic. Bo przecież nie wiedziałabym, co o ACTA sądzi Pudelek, gdyby nie postanowiła się na to piórami swoich dziennikarzy oburzyć Gazeta Wyborcza.

To pewnie żart, coś w stylu ironicznej rubryki Michała Ogórka – łudziłam się, gdy zaczynałam czytać. Nic z tego. Koledzy z Wyborczej oburzyli się na Pudelka na serio. A kiedy Pudelek oburzył się na ich oburzenie, to dziennikarze – co już dla mnie zupełnie niepojęte –  weszli z Pudelkiem w polemikę, wytykając momenty w krótkich dziejach plotkarskiego portalu, w których ten mijał się z prawdą. „Przyjmijcie jednak radę od bardziej doświadczonego publicysty: mniej frustracji, mniej kompleksów, mniej agresji. One sprawiają, że wypadacie źle” – woła do Pudelka Adam Leszczyński.

A mi jakoś przykro, bo pamiętam „Gazetę”, która takiego pudelkowatego jazgotu nawet by nie zauważyła, a już na pewno nie komentowałaby. Pomyliłaś wybieg „Gazeto”. Tu biegają pudelki, ty wróć do rottweilerów.

Marcelina Szumer

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • del.icio.us
  • Pinger
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Tumblr
  • Ulubione

Skomentuj

*