Zmruż oko patrząc na rzecznika

Przyznaję, że gdy pracowałam w dzienniku, co drugi dzień pisząc o żłobkach, przedszkolach, szkołach i pierwszakach, miewałam tego serdecznie dość. Teraz, gdy o edukacji piszą inni, czytam ich teksty z przyjemnością. Zwłaszcza jeśli są krótkie, treściwie i pozbawione wycieczek personalnych.

Dlatego zdziwił mnie artykuł w jednym z dzienników, w którym autorki piętnują Grzegorza Żurawskiego, rzecznika Ministerstwa Edukacji Narodowej, za to, że prowadząc zajęcia z public relations w pewnej szkole wyższej, uczy oszukiwania.

Bo mówi na przykład, że PR-owcy mają czasem zadanie odwrócić uwagę mediów od jakiejś sprawy i skierować ją na inną albo, że nieraz trzeba zgrabnie udzielić odpowiedzi wymijającej. To właśnie, zdaniem autorek, ma być owo oszukiwanie odbiorców.

Nie rozumiem oburzenia na fakt, że rzecznik MEN edukując nie czaruje misją lub powołaniem. Rzucanie górnolotnych haseł, mijających się z praktyką pracy, a nawet z ideą istnienia PR w ogóle – to dopiero byłoby oburzające i nieprawdziwe. Przecież patrząc na rzecznika zawsze trzeba czujnie zmrużyć oko.

Jednak zdaniem autorek uwagi Żurawskiego są „dowodem na nihilistyczne podejście do informowania”. To prawda, że trikami pr-owskimi już kilka razy wywiódł dziennikarzy w pole. Ale pretensję o to, że my – dziennikarze – daliśmy się nabrać, możemy mieć tylko do siebie.

Marcelina Szumer

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • del.icio.us
  • Pinger
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Tumblr
  • Ulubione

Jeden komentarz na temat: “Zmruż oko patrząc na rzecznika”

  • Jarek:

    No właśnie. Nie czarujmy się, że rzeczywistość jest piękna a wszyscy (głównie politycy) mają na względzie tylko „misję, wizję i wartości”.

Skomentuj

*