Posts Tagged ‘Facebook’

Social media jako źródło zadowolenia

Czy kiedykolwiek dowiemy się, jak naprawdę social media wpływają na samopoczucie użytkowników? Miały wywoływać depresję, wzmacniać poczucie wyobcowania – jak wynika z części prezentowanych dotąd badań, a jeszcze częściej: z doniesień w mediach popularniejszych niż naukowe czasopisma.

W Journal of Computer-Mediated Communication (21/4, lipiec 2016) znalazłem artykuł The Relationship Between Facebook Use and Well-Being Depends on Communication Type and Tie Strength, który podważa tak negatywne nastawienie do social mediów. Autorzy, opierając się na własnych badaniach panelowych prawie dwóch tysięcy użytkowników Facebooka, sprawdzali poczucie dobrostanu, odnosząc się do teorii przynależności, porównywania, wzajemnego wsparcia i utrzymywania relacji oraz płynących z tego korzyści. 

Ogólnie wydzielili dwa rodzaje komunikatów: indywidualne, skierowane od konkretnej osoby do drugiej osoby oraz ogólne, udostępnione wszystkim znajomym na Facebooku. Brali też pod uwagę interakcje związane z lajkami: dawanymi i otrzymanymi.

W konsekwencji owych założeń doszli do wniosków, że dobrostan zależy od rodzaju komunikatu oraz głębokości relacji między użytkownikami. Komunikaty indywidualne mają pozytywnie wpływać na zadowolenie z używania social mediów, zaś posty ogólnie nie mają dla takich odczuć znaczenia. Jednocześnie autorzy podkreślili, że nie dało się udowodnić, iż śledzenie wpisów innych osób prowadzi do spadku nastroju, depresji lub poczucia wyobcowania. Owszem, część komunikatów może obniżać nastrój, jednak oddziałując dokładnie tak samo, jak wówczas, gdy w życiu realnym otrzymamy złe wiadomości, gdy wydarzy się coś smutnego, czasem tragicznego.

Autorzy zwracają też uwagę, że komunikaty wysyłane do wszystkich są w gruncie rzeczy skupione na osobie wysyłającego, podobnie jak umieszczenie komentarza może służyć własnej afirmacji  i zwiększaniu poczucia wartości.

W konkluzji autorzy podsumowują, że social media wpływają na dobrostan ale ważny jest sposób użytkowania. Zwykłe czytanie postów znajomych, otrzymywanie i rozdawanie lajków nie ma wpływu na samopoczucie, za to otrzymywanie osobistych wiadomości od bliskich przyjaciół zwiększa uczucie zadowolenia.

O ile konkluzja, iż interakcja z bliskim znajomym może być źródłem zadowolenia, wydaje się oczywista, to bardziej zaskakuje wniosek, iż cała reszta informacji czytanych na Facebooku nie ma długotrwałego wpływu na odbiorcę, ewentualnie oddziałuje czasowo na zmianę nastroju. Facebook jest miejscem, w którym wylewane są frustracje ogólnie, dużo rzadziej osobiste, za to często umieszczane są posty budujące poczucie wartości jego autora: zdjęcia z wyjazdów, wakacji, wesołe miny, żarty i kpiny. Odbiorca, który bierze całą treść social mediów za dobrą monetę, może dojść do wniosku, iż jego życie jest nudne i szare, co zdecydowanie nie wpływa na dobrostan – o czym wspominają inne badania. Wyniki badań autorów należałoby traktować jako sprawdzenie wycinka oddziaływania social mediów oraz krytycznie zestawiać je z innymi analizami (i oczywiście na odwrót).

Autorami tekstu są prof. Robert E. Kraut z Carnegie Mellon University w Pittsburgu (Pensylwania) oraz jego była doktorantka, dr Moira Burke, badaczka pracująca dla działu Data Science w Facebooku (Palo Alto, Kalifornia). Z jej afiliacją mam problem. Jestem oczywiście przekonany, że tekst poprzedzono rzetelnymi badaniami, ale – biorąc pod uwagę konkluzję – pewien mój niepokój wywołuje współautorstwo badaczki z Facebooka. Trudno wyobrazić sobie, że pracownik social mediów wchodzi do pracy z wydrukowanym w czasopiśmie artykułem, z którego np. wynika konkluzja, że social media obniżają samopoczucie użytkowników. 

Cały tekst artykułu dostępny jest tutaj.

Paweł Wieczorek

To Tame the Inevitability or News on the Web

Media provides recipients with information part of which is subsequently further distributed by these recipients. What are the ways in which news is socialised, i.e. where and why people find news, what and why they do with it, how and where they send the news further and what the benefits – including social benefits – are for the participants in the process?

Similar questions have been posed by researchers who however usually explore the a priori assumed distribution channels and their conclusions regarding the user’s motives are equivocal. While applying the qualitative research method, I made an attempt at identifying an answer to these questions on the Polish ground.

I came to the conclusion that the interactions between the network users remind of a traditional conversation also with respect to the news: the latest events are a pretext to begin a conversation, develop a discussion, and express joy or outrage. Such interactions are also a source of entertainment and favour keeping up the relationships. Social media is used in exactly the same way and with the same objective in mind.

I will present more details during 8th Central and European Media and Communication Conference CEECOM2015, 12-14 June 2015 in Zagreb. This year’s theme is “The Digital Media Challenge”. Representatives of the largest universities in the Central and Eastern Europe formed the organizing committee of the event.

The conference will be held at the University of Zagreb, Faculty of Political Science, Lepušićeva 6 St., Croatia.

My lecture is scheduled on Friday, 12th of June, 4h P.M.

PROGRAM

Warm welcome!

Paweł Wieczorek

Follow me on Academia.edu

Instagram

Follow Pably_pl on Twitter

Ekstranews w okowach szczęścia

Użytkownik Internetu, szczególnie social media, czuje się dobrze poinformowany, przy czym słowo „dobrze” oznacza tu ciepłą falę pozytywnych wiadomości. Newsy negatywne stanowią bowiem zaledwie ułamek informacji wymienianych między znajomymi poprzez Facebook, Twitter, Instagram, Snapchat itp. Dominują wiadomości proste, zrozumiałe, zachęcające do konwersacji i do dalszego przesyłania. W ten sposób funkcją mediów internetowych staje się przede wszystkim rozrywka, która pomaga użytkownikom w ucieczce od realności do roześmianej, sieciowej społeczności.
Treści, po których serfują internauci, przygotowane są zarówno przez użytkowników, jak i przez profesjonalne media, które produkują ciekawostki wg. receptur stosowanych wcześniej przy tworzeniu kiczu. Głównym wymogiem wobec owych medialnych „ekstranewsów” jest wysoka „rozsyłalność”. A jako że pojemność Internetu wydaje się nieograniczona, to strumieni „ekstranewsów” jest tak dużo, iż łańcuch udostępnień staje się raczej okowami: przygniata użytkownika nadmiarem, zmusza do poszukiwania segregatorów wiadomości.
Jakich „ekstranewsów” pożąda internauta, a jakie otrzymuje? Co daje mu radość i dlaczego czasem chce być smutny? Mechanizmom poczucia szczęścia w obszarze nowych mediów poświęcone będzie moje wystąpienie podczas konferencji naukowej „Kicz w języku/komunikacji”, organizowanej przez Katedrę Współczesnego Języka Polskiego na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.
Konferencja odbędzie się 19-20 maja (wtorek, środa) 2015 roku w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjne UŁ, ul. Kopcińskiego 16/18.
Referat pt. „Ekstranews w okowach szczęścia” wygłoszę 20 maja, w środę, o godz. 12:00.

Zapraszam!

Paweł Wieczorek

Follow me on Academia.edu

Instagram

Follow Pably_pl on Twitter

Pozorny bezmiar informacji

Na portalach informacyjnych można znaleźć niemal ten sam zestaw tematów i informacji. Przy spadającej liczbie korespondentów lokalnych i zagranicznych oraz przy rosnącym znaczeniu klikalności newsa coraz mniej liczy się bowiem oryginalność treści (będąca odbiciem tradycyjnej misji mediów), a coraz bardziej jej zdolność zainteresowania czytelnika. Tak, aby odbiorca włączył się w dystrybucję newsa: przesłał go dalej do znajomych i obserwujących na Facebooku, Twitterze itp.

Popyt na dane dotyczące aktualnych preferencji czytelników jest tak duży, że w Europie powstał nawet rynek wymiany takich informacji: wyspecjalizowane firmy śledzą sekunda po sekundzie miliony stron internetowych (w tym Facebook i Twitter) oraz treści wyszukiwane aktualnie przez użytkowników Google. Co minutę odświeżane są hasłowe zestawienia najczęściej czytanych tematów, a rankingi przekazywane są przez firmę do klientów, którzy natychmiast i na bieżąco mogą dostosować treść swojego serwisu do zainteresowań odbiorców. Z takich rankingów korzystają korporacje medialne i agencje prasowe.

Mediom nie umyka więc żaden news lub dyskusja – dlatego już po kilku godzinach te same tematy można przeczytać na wielu stronach informacyjnych. Tymczasem powielanie newsów zwiększa pozornie liczbę informacji w sieci, choć tak naprawdę mamy do czynienia z „odświeżaniem” oraz z multiplikacją przekazu medialnego (nie zawsze zresztą dotyczącego istotnych newsów).

O ograniczeniach związanych z pozornym dostępem do bezmiaru informacji w XXI wieku będę mówić w Szczecinie podczas konferencji „Media w Europie XXI wieku. Dyskursy medialne w latach 2004-2014″. Organizowana jest przez Zakład Mediów i Komunikowania Instytutu Polonistyki i Kulturoznawstwa Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Zachodniopomorskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli.

Referat pt. „Pozorny bezmiar informacji” wygłoszę 15 maja, w piątek, o godz. 9.

Zapraszam!

Paweł Wieczorek

Follow me on Academia.edu

Instagram

Follow Pably_pl on Twitter

Walka algorytmu z użytkownikiem, czyli jak social media rządzą wpisami

Wiadomości nie są już podawane odbiorcom przez media, jak w tradycyjnych gazetach lub w telewizji. Kierunek konsumpcji newsa odwrócił się: obecnie to odbiorcy decydują, który news w sieci przeczytają, przy okazji oglądając reklamy.

Efektem tego jest proces, w którym media, szukając zarobku, dostosowują się do gustów szerokich rzesz odbiorców, dostarczając im coraz poczytniejszych, lżejszych informacji, w tym szczegółów prywatnego życia znanych osób.

Użytkownicy social mediów, także – niczym Czytaj dalej »

Gry medialne w kręgu i w kanale

Media społecznościowe zmieniły reguły gry toczonej przez polityków z mediami tradycyjnymi. Szczególną rolę w tej grze, głównie przed wyborami, social media odgrywają w trzech obszarach, które należy opisać poprzez korzyści leżące po stronie kandydatów.

1. Pewność.

W epoce „analogowej” polityk docierał do mediów osobiście lub poprzez informację prasową, następnie czekał na co najmniej neutralny odzew dziennikarzy. Obecnie np. 140 znaków tweeta ogranicza niemal do zera ryzyko polityka: komunikat jest tak zwięzły, że nie może być przez dziennikarzy zmieniony, choćby przypadkowo. Ponadto faktycznymi odbiorcami komunikatów z social mediów są wyborcy, otrzymujący newsa jednocześnie z dziennikarzami, a zatem niejako kontrolujący media.

2. Dystans.

Skoro polityk dysponuje narzędziami pozwalającymi na zastąpienie mediów własnym kanałem dystrybucji newsa, to w większym niż uprzednio stopniu kandydat może limitować dostęp dziennikarzy do siebie. W efekcie może wręcz rozgrywać media poprzez selekcję dziennikarzy, którym zechce odpowiedzieć na drażliwe pytania.

3. Oszczędności.

Media społecznościowe powiększają krąg niemal darmowego dotarcia do szerokiej grupy wyborców. Wielkość owego kręgu, tożsama z liczbą odbiorców, zależy jedynie od zainteresowania wyborców profilem polityka.

O nowych narzędziach kampanii, które stawiają przed mediami nowe wyzwania, będę mówić we wtorek 28 kwietnia podczas konferencji naukowej „Media w kampaniach wyborczych„.

Organizatorem konferencji są Katedra Politologii Uniwersytetu RzeszowskiegoPolskie Radio Rzeszów S.A., Towarzystwo Studiów Dziennikarskich oraz „Naukowy Przegląd Dziennikarski”.

Konferencja odbędzie się w dniach 27-28 kwietnia (poniedziałek, wtorek) 2015 roku w budynku A0 Uniwersytetu Rzeszowskiego, al. Rejtana 16. 

Referat pt. „Gry medialne w kręgu i w kanale” wygłoszę 28 kwietnia, we wtorek, o godz. 11:00.

Zapraszam!

Paweł Wieczorek

Follow me on Academia.edu

Instagram

Follow Pably_pl on Twitter

Nie tylko The Huffington Post zechce takiego dziennikarza

Wymagania, którym powinien sprostać współczesny dziennikarz, można znaleźć w tak prozaicznym miejscu jak ogłoszenie rekrutacyjne – The Huffington Post poszukuje dziennikarzy, przedstawiając spis oczekiwań wobec kandydatów.

Od kandydata wymagana jest przede wszystkim świetna znajomość social mediów: umiejętne poruszanie się po Facebooku, Twitterze, Google+. Trzeba nimi „żyć i Czytaj dalej »

Dziennikarskie e-gatunki dobrze opisane

Gdy zaczynaliśmy pracę nad książką E-gatunki – Dziennikarz w nowej przestrzeni komunikowania nie przypuszczałem, że będę nie tylko autorem jednego z rozdziałów, ale też jej współredaktorem.

Ponad rok temu wysłałem do prof. Zbigniewa Bauera swój tekst o znaczeniu Facebooka w pracy dziennikarza. Już wcześniej przygotowałem go specjalnie na potrzeby tej publikacji. Otrzymałem sympatyczną odpowiedź z podziękowaniami. Następnie na kilka tygodni zapadła cisza. A potem Czytaj dalej »

Is News Liberated or Enslaved? Consequences of News Aggregation

News, if published on the Internet, may be downloaded at any moment automatically by one of the aggregating applications such as Flipboard, Zite, Pulse, Taptu, News360, Trove, etc. Sometimes they differ in the manner of obtaining and presenting the content. The thing they all have in common is that they make up an entirely new layout out of a number of articles.

Presentation of articles in the aggregators was subject to my in-depth analysis. The causes and consequences of separating the news from its place in the original service have been verified. At the same time, dangers Czytaj dalej »

Nowy sposób dystrybucji przekazu medialnego?

Ogłaszając śmierć gazet nie powinno się o nich mówić jako o śmierci nośnika newsa. Gazety umierają jako nośnik reklam. Ani gazety drukowane, ani ich wersje internetowe, nie są przecież zbyt atrakcyjne dla reklamodawców. Czego najnowszymi i zarazem najdobitniejszymi przykładami są dwa wydarzenia z 2012 roku, oba związane z Google Inc, amerykańskim gigantem Internetu.

Po pierwsze – przedstawiciele północnoamerykańskich agencji medialnych, którzy pośredniczą w umieszczaniu reklam w mediach, ocenili w corocznym badaniu, że w 2012 roku Google było najlepszym miejscem do zlecania ogłoszeń (rok wcześniej pierwsza była telewizja ABC, w 2010 roku – wydawca Ladies’ Home Journal. Economist.com w 2013 roku najwyżej oceniony został za jakość obsługi klienta, zaś People.com – za satysfakcję reklamodawcy, oba związane są z mediami tradycyjnymi) . W ten sposób pierwszy raz medium istniejące wyłącznie w cyfrowym świecie wyprzedziło gazety tradycyjne, telewizję, radio oraz ich strony internetowe.

Po drugie – w pierwszej połowie 2012 roku Google wygenerowało – według szacunków – więcej przychodu z reklam (20 mld dolarów) niż wszystkie gazety i magazyny w USA razem wzięte (19 mld dolarów).

Oba wydarzenia przekonują, że media drukowane stają się coraz mniej potrzebne reklamodawcom. Ci z kolei swój sceptycyzm wywodzą z informacji o spadającej sprzedaży gazet. W 1990 roku w USA sprzedawało się dziennie 62,3 mln egzemplarzy gazet, w 2010 roku było ich o 30 proc. mniej – 43,4 mln sztuk. Przy czym w 2005 roku sprzedaż wynosiła jeszcze ok. 53 mln, co oznacza, że przez 5 lat gazety straciły tylu czytelników, ilu przez poprzednie 15 lat.

Swoich pozycji gazety nie są w stanie utrzymać nawet w Internecie: za każde 7 dolarów straconych na reklamach w drukowanej wersji pismo odbiera przeciętnie tylko 1 dolara w ogłoszeniach cyfrowych na swoich stronach (reklamy w sieci są tańsze, niż w druku), co prowadzi do nawet 40-procentowego spadku dochodów wydawnictw. I choć wydatki na reklamę w Internecie wzrosły o 18 proc. w trzecim kwartale 2012 roku do rekordowego 9,3 mld dolarów, to wartość reklam na stronach online gazet wzrosła zaledwie o 3,6 proc. – do 0,8 mld dolarów.

Dlaczego reklamodawcy omijają nawet wersje internetowe gazet? Te bowiem oferują im głównie banery, ale nikt dokładnie nie wie, kim będzie internauta, który obejrzy je na stronie – jaki będzie jego wiek, miejsce zamieszkania i czy będzie zainteresowany tematem ogłoszenia. Przeciwnie Google, a także Facebook lub LinkedIn – dysponują wiedzą, która pozwala na wyświetlenie internaucie reklamy dopasowanej do jego profilu demograficznego i geograficznego lub na umieszczenie ogłoszenia tuż obok wyników otrzymanych w wyszukiwarce.

Gazety próbują ratować swoje budżety wprowadzając opłaty za dostęp do tekstów. Zrobiło tak już 360 amerykańskich tytułów, w ogromnej większości zachowując jednak swoje drukowane wersje. Wydawcy budują ich zawartość tak, by z druku odsyłać czytelnika do Internetu, np. do dodatkowych materiałów audiowizualnych. Często są to wierni czytelnicy danej gazety, także prenumeratorzy, którzy czytają pismo ze względu na jego znaną – choćby lokalnie – markę. W ten sposób gazeta staje się narzędziem sprzedaży subskrypcji cyfrowych.

W moim wystąpieniu podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Problemy konwergencji mediów w Polsce” (Kraków, 24 – 25 stycznia 2013) odniosłem się w przedstawionym wyżej kontekście do upadku (w grudniu 2012 roku) dziennika The Daily, przeznaczonego wyłącznie na tablety. Jaki związek miały opisane wydarzenia z zamknięciem tej cyfrowej gazety? W jakim stopniu wpłynęły na to wydarzenie?

Pełny tekst wystąpienia „News od nowa. Socjalizowanie informacji nowym sposobem dystrybucji przekazu medialnego” umieściłem na stronie Academia.edu.

 

Paweł Wieczorek

 

Follow me on Academia.edu