Posts Tagged ‘gazeta’

Sugestia dziennikarza, by kupować gazety, oburzyła czytelników

Skandal w stolicy USA – lokalny serwis internetowy dziennika Washington Post zasugerował, że lepiej kupować gazety, niż czytać Twittera. Tak przynajmniej został odebrany wpis z konta Postlocal, które należy do miejskiego oddziału dziennika.

Ktoś, nieujawniony dotąd pracownik redakcji, napisał: „Kochamy tweetować i re-tweetować, ale te informacje mógłbyś też przeczytać, gdybyś wydał 75 centów na gazetę”.

Wpis oburzył użytkowników Twittera. Już po siedmiu minutach autor musiał przepraszać w kolejnej wiadomości: „Nie miałem zamiaru być nieuprzejmy pisząc tego tweeta o kupowaniu papieru”.

– Trudno jest powiedzieć w 140 znakach, co dokładnie ma się na myśli – tłumaczyła Jane Elizabeth, zastępca redaktora internetowych serwisów lokalnych. – Czasem patrzysz na to, co wysłałeś, i zastanawiasz: nie mam miejsca na dokładne wyjaśnienie swoich intencji.

Intencje dziennikarza nie zostały jednak ujawnione.

wiec

Follow Pably_pl on Twitter

Klikając w papier najwyżej pobrudzisz sobie palec drukarską farbą

Bezpłatny dziennik Agory „Metro” od dwóch dni ukazuje się w nowej makiecie. Według redaktora naczelnego gazety taki układ „lepiej odpowiada stylowi życia czytelników, lepiej oddaje charakter gazety i nawiązuje do grafiki internetowej”.

Przeglądam egzemplarz wydany po nowemu i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z tym stylem życia coś musi być nie tak – „Metro” jest brzydsze. Nowy układ artykułów na stronie to raczej wskazówka, że nie wszystkie rozwiązania, które świetnie funkcjonują na stronach internetowych, sprawdzają się w gazecie.

Nawet dobre zdjęcia umieszczane na jednakowej wysokości zlewają się i nie zwracają uwagi czytelnika. To samo dotyczy artykułów: wcześniej były łamane różnorodnie, teraz drukowane są na obszarach przypominających identycznych rozmiarów ramki i trudno zorientować się, gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi. W Internecie to działa, na papierze niekoniecznie.

Polacy gustują w przerywniku na „k…”. „Metro” (odpowiadając na ich styl życia?) też wprowadziło przerywnik-odnośnik: na żółtej strzałce przy niektórych tekstach pojawia się napis „klik”. Wyraźne, ale na papierze nieco groteskowe, „nawiązanie do grafiki internetowej”.

Zdumienie ogarnęło mnie też, gdy trafiłam na rubrykę „Wczoraj się czytało”, która zawiera cytaty z innych mediów. Tytułowy zwrot czyta się tak niezgrabnie, że do dziś zgrzytam zębami.

Nowe „Metro” ma też dobre strony. Przejrzyście prezentuje się dział Nieruchomości – zdjęcia są duże, a niebieskie nagłówki uspokoiły mnie po szoku pierwszych stron. Kultura zrezygnowała z długich blach tekstu – teraz krótsze czyta się znacznie lepiej.

Ogólne wrażenia mam jednak kiepskie. Zmartwił się też chyba papier, na którym drukowana jest gazeta –  schudł jakoś i poszarzał. Teraz blednie na nim nawet czerwone logo „Metra”.

– Marcelina Szumer

 

Brytyjscy dziennikarze strajkują. Mają dość „churnalismu”

Przepisywanie cudzych tekstów i „sprzedawanie” ich jako własnych newsów – to właśnie churnalism. Zjawisko opisał brytyjski portal dziennikarski IJnews. Uruchomił nawet wyszukiwarkę, dzięki której można sprawdzić, jak często z oryginalnego artykułu wycinano i kopiowano treści. Brytyjscy dziennikarze zapytani przez portal twierdzą, że powodem, dla którego nawet dobrzy, zdolni i doświadczeni dziennikarze uciekają się do churnalismu zamiast szukać własnych tematów jest… kryzys. Olbrzymie straty spowodowane przeniesieniem się reklamodawców do sieci spowodowały cięcia kosztów. Redakcje zatrudniają coraz mniej ludzi i ograniczają budżety. Dziennikarzy jest tak mało, że nie mają czasu na pogłębianie tematów. Pracownicy wydawnictwa North London and Herts właśnie powiedzieli churnalismowi dość: 19 kwietnia rozpoczęli dwutygodniowy strajk. Protestują przeciwko cięciom budżetowym i ciągłemu zmniejszaniu zespołu prowadzącemu do spadku jakości gazety. Każdy dzień strajku będą relacjonować na blogu (zamierzają pokazywać się tam występować w strojach Kostuchy i udawać kondukt pogrzebowy). – Teraz liczy się ilość, a nie jakość. W rezultacie czytelnicy nie dostają tego, na co zasługują – mówi w rozmowie z IJnet strajkujący Jonathan Lovett.