Posts Tagged ‘media relations’

Ponowoczesny koniec świata

Dążenie do wiedzy ścisłej, wyrażonej za pomocą uniwersalnego, stworzonego na potrzeby nauki, języka – oto jak pojmowana jest wiedza w zachodniej cywilizacji. Przez wieki podlegała ona ograniczeniom związanym z chęcią ujednolicania faktów, poszukiwania uniwersalnych prawd o człowieku, przyrodzie, świecie. Ponowoczesna koncepcja głosi koniec tych oświeceniowych idei i wpływa na współczesną naukę. Czy koniec jedynych słusznych prawd otwiera drzwi wielu prawdom? Czy rozdrobnienie i płynność mogą stać się nowymi kryteriami naukowego opisu? I co to oznacza dla dziennikarstwa? Jak pracuje postmodernistyczna redakcja, która wykorzystuje inspiracje i treści wielokrotnie już przerobione? I na ile dziennikarz zaangażowany jest w postnowoczesność, skoro musi znać się na wszystkim?

Tak, jak znają się Szumer i Wieczorek, którzy zapraszają do Krakowa.

Metanarracje, transgresje, antynomie i paradygmaty, czyli koniec nauki według Marceliny Szumer i Pawła Wieczorka. Redaktorzy Pablykatora opowiedzą o nim w wykładzie „Ponowoczesne przewartościowania wiedzy” podczas krakowskiej konferencji naukowej „Koniec świata i co dalej?”.

Konferencja „Koniec świata i co dalej” organizowana jest przez Akademię im. Jana Długosza w Częstochowie (Instytut Filologii Polskiej, Pracownia Komparatystyki Kulturowej) oraz przez Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie.

Marcelina Szumer i Paweł Wieczorek biorą udział w sesji krakowskiej, która odbywa się w dniach 15-16 listopada 2012 roku. Na ich wykład zapraszamy w piątek 16 listopada o godzinie 11 do sali konferencyjnej Muzeum Archeologicznego w Krakowie, ul. Senacka 3.

Paweł Wieczorek

Płeć mediów

Podczas wykładu „Obraz kobiety i mężczyzny w mediach – światło własne, czy odbite?” porównamy przekazy dotyczące płci przeciwnej: wizerunek mężczyzny promowany w czasopismach kobiecych i wizerunek kobiety w gazetach dla mężczyzn. Odpowiemy ponadto na pytanie, czy „idealna” gazetowa kobieta jest w stanie porozumieć się z „idealnym” gazetowym mężczyzną? Wykład wygłoszony będzie w ramach ogólnopolskiej konferencji „Płeć i władza. Historyczne konteksty, współczesne krytyki, nowe perspektywy”, którą w dniach 7-8 listopada 2012 roku organizuje Instytut Kultury Europejskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza z siedzibą w Gnieźnie.

Na podstawie analizy czterech magazynów – Men’s Health, Playboy, Twój Styl oraz Wysokie Obcasy – pokażemy, jaki obraz kobiety i mężczyzny budują adresowane do nich media.

„Naszym celem nie jest powielanie opinii dotyczących związków pomiędzy płcią i władzą, ale wskazanie na ograniczenia dotychczasowych ujęć i możliwości ich przekroczenia” – tłumaczą organizatorzy konferencji. Celem Marceliny Szumer i Pawła Wieczorka jest takie zbadanie i przedstawienie tematu, by co najmniej obie płcie obecne na wykładzie poczuły się usatysfakcjonowane. Zapraszamy po godz. 17 w dniu 7 listopada!

„Płeć i władza. Historyczne konteksty, współczesne krytyki, nowe perspektywy”, 7-8 listopada 2012 roku, Instytut Kultury Europejskiej UAM, ul. Kostrzewskiego 5-7, Gniezno.

Paweł Wieczorek

Dla kogo ścigają się dziennikarze

Media są chciwe newsa i gonią za nim, ponieważ konkurują między sobą, walcząc o uwagę odbiorcy, która przekłada się na wysokość sprzedaży lub na oglądalność/słuchalność/klikalność – to powszechna opinia. Zgodnie z nią w pogoni tej media zatracają poczucie przyzwoitości, gubią „estetykę” i etykę newsa, sięgając po tematy banalne, brukowe i sensacyjne, nie stroniąc od wywoływania kontrowersji, konfliktów. Tymczasem ludzie mediów przekonani są, że wychodzą naprzeciw oczekiwaniom odbiorców. Nie chcą więc kształcić odbiorcy, pokazując mu to, co jest ważne w świecie oraz istotne dla niego samego, nawet kosztem oskarżeń o zaniżanie standardów? I jaki jest związek takiej postawy mediów z kryzysem ekonomicznym?

Na te pytania odpowiedzą Marcelina Szumer i Paweł Wieczorek podczas konferencji „Oblicza chciwości a życie publiczne” (23-24 października 2012) organizowanej przez Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, ul. Kanonicza 9. Spotkanie z redaktorami Pablykatora, doktorantami warszawskiej SWPS, w drugim dniu konferencji – 24 października o godzinie 14:50. Zapraszamy!

Paweł Wieczorek

Z konferencji prasowych dziennikarze wynoszą prezenty, jedzenie i zarzuty

Dziennikarz zapytany o to, co najbardziej wkurza go w pracy, odpowiada zwykle, że naczelny. Tak więc naczelnego jako wkurzający pewnik odstawmy na bok i przejdźmy do kolejnego szalenie irytującego elementu – do PR-owców.

Kontaktujemy się z nimi (a właściwie oni z nami) codziennie: setki maili, dziesiątki telefonów i oczywiście nieustające zaproszenia na kilka konferencji, z których każda odbywa się tego samego dnia, o tej samej porze i w zupełnie innym miejscu. Wszystkie mają jeszcze jedną cechę wspólną: są kompletnie niepotrzebne. Tak przynajmniej twierdzą dziennikarze.

Czasami zresztą żadne pytania nie padają, bo konferencja zorganizowana jest w sposób, który uniemożliwia dialog. Na brak możliwości zadawania pytań i na ekspertów migających się od odpowiedzi w badaniu portalu PRoto skarży się 11 procent dziennikarzy. Tyle samo uznało, że spotkania są niepotrzebnie przedłużane, organizowane w złych miejscach, a 14 procent skarżyło się na źle dobrane terminy. Ogólnie rzecz biorąc – tragedia, bo dziennikarze wymieniali też całą masę pomniejszych zarzutów, okraszając je wylewnymi komentarzami.

Od dawna skrybowie i dziennikarze przychylnym okiem patrzą na wydawane na ich cześć uczty. Rys. Francja, XV wiek.

Moi koledzy dziennikarze, którzy uczestniczyli w badaniu, zgrabnie (jak PR-owcy) przemilczeli jedno: dlaczego Czytaj dalej »

Traktuj dziennikarza jak człowieka, a odwdzięczy się tym samym

Dziennikarz to pamiętliwa bestia. Nie, żeby zaraz mściwa (choć i tak bywa), ale pamiętliwa z pewnością. Nikt przecież nie lubi, gdy coś mu się obiecuje, a potem nie dotrzymuje słowa. Ludzie od PR powinni o tym pamiętać.

Rozczarowania, jakich nieraz doświadczyłam podczas współpracy z przedstawicielami PR, przypomniała mi niedawna historia z grą „Duke Nukem Forever„. Po kiepskich recenzjach, jakie zebrała, na Twitterze agencji zajmującej się promocją gry pojawił się wpis: „Zbyt wielu posunęło się za daleko w recenzjach. Oceniamy właśnie, kto następnym razem dostanie grę do oceny, a kto nie”.

Wiadomość została usunięta, przeprosiny do dziennikarzy wysłane, ale Czytaj dalej »

A gdyby to twoja matka mówiła do ciebie po imieniu? To nie ma sprawy. Ale obcy PR-owiec nie jest matką dziennikarza

Jeszcze nie zdążyłam zaczerpnąć powietrza, by po odebraniu telefonu powiedzieć „słucham”, a już zalewał mnie potok słów wypowiadanych męskim barytonem.

– Cześć Marcelina, wiem, że interesujesz się edukacją, musisz więc przyjść na naszą konferencję, po której sama zapragniesz napisać o naszym produkcie, bo takie coś to świetna sprawa, no majowa rewolucja po prostu, coś niesłychanego – strzelał słowami PR-owiec.

Nim zdążyłam się odezwać padła jeszcze masa słów o tym, co i kiedy muszę.

– A z kim rozmawiam?! – udało mi się zadać to jedno, ale jakże ważkie pytanie.

Mężczyzna, który od pięciu minut snuł entuzjastyczny monolog, nie był bowiem uprzejmy się przedstawić.

– No, Marcin z tej strony – odpowiedział.

– Ja nie znam Marcina Z Tej Strony – odparłan.

– Kolega Piotrka, no tego wiesz, z PR też jest. Piotrek dał mi twój numer i powiedział, że to twoja tematyka, no to dzwonię. To jak, będziesz? – dociekał.

Otóż nie, nie będę.

Po pierwsze Marcin – i nie tylko on, bo telefony w podobny stylu odbieram raz na kilka dni – powinien się przedstawić i zapytać, czy mam czas na rozmowę. Bo o ile do własnej mamy zadzwonię o każdej porze i ta chętnie ze mną porozmawia, to ja mamą Marcina z pewnością nie jestem. Marcin nie jest też moją matką. Przecież dziennikarz umówiony na telefon będzie znacznie lepiej nastawiony do rozmówcy, niż wtedy, gdy musi szybko kończyć tekst.

Po drugie – w Polsce panuje dziwny zwyczaj, że do kobiety mówi się od razu po imieniu. Nie twierdzę, że po imieniu mówi mi wyłącznie matka. Ale fakt, że rozmówca jest w podobnym do mojego wieku, albo że mamy wspólnego znajomego, nie jest wystarczającym powodem do traktowania mnie jak kumpla, a czasem – jak dziewczynkę.

Gdyby więc Marcin, znajomy Piotrka z firmy X, przywitał się słowami „ Dzień dobry pani Marcelino, mam numer od Piotrka, chciałbym zaprosić na konferencję”, jest większa szansa, że skorzystałabym z zaproszenia, a może nawet po konferencji przeszlibyśmy na ty.

A skoro nie poszłam, to nie przeszłam.

– Marcelina Szumer