Nie było wódki w Wódce

Mieszkaniec Wódki zatruł się metanolem. Wypił w garażu płyn do chłodnic lub do mycia szyb samochodowych, bo koledzy powiedzieli mu, że będzie miał fajny odlot. Musiał spożyć co najmniej litr skażonej substancji.

Wódczanin z 7 promilami alkoholu we krwi trafił na Oddział Toksykologii łódzkiego Instytutu Medycyny Pracy. To rekordowa dawka, jaką tam odnotowano (dotychczas najwyższa wynosiła ok. 4 promili).

– Mężczyzna spożył zabójczą dawkę metanolu, ale nie zdążył się on jeszcze rozłożyć w organizmie. Nie doszło do kwasicy metabolicznej, która uszkadza najważniejsze organy, a zwłaszcza mózg i narząd wzroku w najlepszym przypadku doprowadzając do ślepoty – mówi dr Jacek Rzepecki z Oddziału Toksykologii IMP.

Większość pacjentów zatrutych metanolem umiera.

Przez ile godzin pacjent musiał być podłączony do sztucznej nerki i dializowany? Czytaj w Expressie Ilustrowanym

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • del.icio.us
  • Pinger
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Tumblr
  • Ulubione

Skomentuj

*