To nie trzecia wojna, to pijani sąsiedzi
Siekiera na wsi to nic niecodziennego, pistolet maszynowy był plastikowy, a noszenie noża nie jest zabronione – skwitowała policja najazd na mieszkańca Serbów (lubuskie) dokonany przez dwóch zamaskowanych, ubranych w moro, mężczyzn. A sytuacja wyglądała poważnie. Mogli to być bandyci, a mogło coś dużo poważniejszego – wszak wieś leży zaledwie 20 kilometrów od granicy z Niemcami.
Właściciel domu wyszedł na podwórko, gdy zobaczył, że wchodzi na nie ktoś obcy. A wkraczali dwaj mężczyźni ubrani w moro, w kominiarkach. Jeden miał pod pachą niemiecki pistolet maszynowy MP-5 i znacznych rozmiarów nóż za paskiem. Drugi w dłoniach poza nożem trzymał też siekierę.
Kiedy jeden z napastników wymierzył z karabinu do właściciela posesji, ten uciekł do domu. Nie usłyszał strzałów, ale miał wrażenie, że jego dom jest obrzucany kamieniami. Poleciały szyby w oknach. Zadzwonił na policję, informując o uzbrojonych po zęby mężczyznach na jego podwórku.
– Potraktowaliśmy sprawę bardzo poważnie – mówi rzecznik głogowskiej policji Bogdan Kaleta. – Z relacji mieszkańca Serbów można było wywnioskować, że jest to napad, a bandyci są uzbrojeni w broń ostrą. Kiedy policjanci podjeżdżali pod dom, zobaczyli uciekającego mężczyznę. Trzymał coś co do złudzenia przypominało karabin maszynowy.
Po krótkim pościgu został złapany i obezwładniony. Karabin MP-5 okazał się plastikową repliką, załadowaną plastikowymi kulkami. Drugiego napastnika policjanci zauważyli, gdy rzucił jakiś przedmiot w krzaki. To był siekiera. Policjanci kazali zatrzymać się mężczyźnie, a ten na szczęście posłuchał.
– Funkcjonariusze zachowali zimną krew – twierdzi rzecznik Kaleta. – Gdyby obydwaj amatorzy militarnych rozrywek nie stosowali się do poleceń sytuacja mogła stać się groźna i mogło nawet dojść do użycia broni palnej.
Mężczyzn zatrzymano w areszcie. Obaj byli pijani. Jeden to mieszkaniec Serbów, drugi to głogowianin. Dlaczego poprzebierali się za bandziorów i weszli na podwórko sąsiada? – Ze spuszczonym głowami zapewniali, że to miała być tylko zabawa, głupia zabawa – mówi B. Kaleta. – Twierdzili, że ich zachowaniu winny jest alkohol.
19-latkowie zostali ukarani jedynie grzywnami w wysokości 600 zł za zakłócanie porządku. – Broń była plastikowa, a siekiera na wsi to nic niecodziennego, noszenie noża nie jest zabronione – wyjaśnia rzecznik policji. – Jak wynika z relacji właściciela domu, mężczyźni nie grozili mu, nie próbowali użyć wobec niego ani noża, ani siekiery. Nie zakłócili także miru domowego, bo do domu nie weszli.
Czytaj w Gazecie Lubuskiej